Już w tym tygodniu mamy Święto Pracy. Z tej okazji kilka słów na temat tego jaką to święto ma przeszłość oraz tego, jaką rolę może pełnić w dzisiejszym świecie. No i dlaczego jest jednak ważne.
„Smrodek” wokół święta
Powiedz „pierwszy maja”, to bądź pewny, że nożyce z pewnością się odezwą: Przymusowe pochody, wsteczniactwo, zamordyzm, etc… Z tego powodu święto traktowane jest przez dużą część społeczeństwa bardziej jako „dopust boży” poszerzający majówkę, niż jako dzień świętowania podmiotowości ludzi pracujących. Ale przejdźmy do wspomnianego smrodku, no bo znikąd te konotacje się nie wzięły…

W Polsce, Święto Pracy jest świętem państwowym od 1950 roku. Rząd PRL nadał temu dniu status święta państwowego, ustanowił go dniem wolnym od pracy, i tak mamy do dziś. W PRL i innych krajach bloku wschodniego było to jedno z ważniejszych świąt państwowych. Część z nas może pamiętać, jak organizowano w tym dniu huczne pochody, wiece i zgromadzenia, w których bardzo często obecność była obowiązkowa. Na trybunach stali zazwyczaj najwyżsi działacze partyjni którzy, z góry, pozdrawiali maszerujące pod trybunami pochody. Pierwszy maja był ważnym elementem tworzenia iluzji trwania w socjalistycznych stosunkach produkcji, co było ważne dla podbudowy ideologicznej reżimu. Z drugiej strony jednak, pochody te były okazją, aby przedstawiciele wszystkich grup zawodowych mogli z dumą zaprezentować swoje osiągnięcia reszcie społeczeństwa.
Przymus lat PRL spowodował, że wiele ludzi kojarzy Święto Pracy z niechcianym obowiązkiem, nudnymi akademiami oraz ciągnącymi się godzinami przemówieniami partyjnych mówców. Jednak nie taka jest geneza tego święta…
Historia
1 Maja, obchodzone jest corocznie od 1890 roku. Ale dlaczego akurat od wtedy? Ponieważ święto ustanowiono dla upamiętnienia ofiar wydarzeń, jakie miały miejsce cztery lata wcześniej w Chicago. Wtedy to, w ramach ogólnokrajowej kampanii, robotnicy strajkowali wtedy na rzecz wprowadzenia 8–godzinnego dnia pracy…
Pod koniec XIX w. amerykańscy pracownicy spędzali w pracy średnio 63h w ciągu 6-dniowego tygodnia pracy1. Powszechny wyzysk budził równie powszechny sprzeciw, i w 1884 r. amerykańska Federacja Związków Zawodowych ogłosiła, że do 1 maja 1886 roku 8-godzinny czas pracy ma stać się obowiązującym standardem, albo inaczej rozpocznie strajk generalny. Standardem się nie stał, a więc 1.05.1886 roku, jak w zegarku, 300,000-500,000 (z tego 30,000-40,000 w Chicago, będącym epicentrum ruchu) robotników odmówiło przystąpienia do pracy. Strajk był wspierany (zależnie gdzie) ale czasem nawet przez drugie tyle sympatyków sprawy. Odpowiedzią właścicieli zakładów pracy często był lokaut2. Zatem demonstracje strajkowe odbywały się przed bramami zakładów. Po trzech dniach strajku doszło do prowokacji, mającej na celu zdławienie strajku i całego ruchu na rzecz 8-godzinnego dnia pracy5 — policja, lokautująca jeden z zakładów w Chicago, zamordowała wtedy, strzelając w tłum, 2-6 strajkujących3.
Jako głos protestu przeciwko brutalnemu sojuszowi państwa i kapitału, dzień później lokalni anarchiści zwołali wiec na chicagowskim skwerze Haymarket. Przyszło 600-3,000 osób, więc relatywnie niedużo. Pod koniec przemówień policja wkroczyła, aby rozproszyć protestujących. W kierunku policjantów z tłumu rzucona została wtedy bomba, zabijając 6-ciu z nich. W odpowiedzi policja rozpoczęła ostrzał, zabijając 4 i raniąc co najmniej 70 osób.
Do tej pory, z uwagi na potężny konflikt interesów (zarówno przy śledztwie, jak i w relacjach prasowych), nie wiadomo czy bomba była przeciwskutecznym pomysłem grupki anarchistów, czy skutkiem infiltracji środowiska przez niesławną Agencję Pinkertona, wyspecjalizowana w brutalnym dławieniu wystąpień pracowniczych4.
Po tzw. Masakrze z Haymarket, na ruch pracowniczy w Chicago został przypuszczony bezprecedensowy szturm. Strajk zdławiono – wróciły długie godziny pracy. Działaczy pracowniczych i dziennikarzy aresztowano i przetrzepywano im domy. Rozpoczęto, standardową w takich wypadkach, nagonkę na imigrantów (w tym wypadku na tych z Niemiec i Czech, którzy byli wtedy najniżej na lokalnej drabinie społecznej). Następstwem wydarzeń z Haymarket był otwarcie stronniczy proces3, w którego efekcie skazano 7 niewinnych osób na szubienicę, a jedną na 15 lat więzienia.

Ale po co tyle o tych wydarzeniach? Przecież w innych walkach pracowniczych na przestrzeni lat ginęło, i nadal ginie, nieporównywalnie więcej ludzi niż wtedy. Wyrok jednak, z uwagi na duży ładunek symboliczny, wzbudził ogólnoświatowy gniew i odbił się głębokim echem w światowym ruchu robotniczym. Trzy lata po tragicznych wydarzeniach, czyli w 1889, II Międzynarodówka okrzyknęła dzień 1 maja Międzynarodowym Świętem Pracy.
Jest ono od tamtej pory uczczeniem wszystkich ludzi, którzy ponieśli śmierć za walkę o godne warunki pracy, zdobywane na przestrzeni lat, z różnicami geograficznymi, przypływami i odpływami, ale z których możemy korzystać właśnie dzięki poświęceniu bezimiennych innych.

Później nie nastąpiła jednak sielanka. Na terytoriach polskich podczas zaborów demonstracje czy strajki pierwszomajowe były nielegalne i często dławione siłą. W okresie II RP obchody również, często były one atakowane przez policję oraz nacjonalistycznych bojówkarzy, dochodziło do morderstw działaczy związków zawodowych i partii lewicowych.
Dlaczego 1 maja jest nadal ważny
Ale przenieśmy się do dzisiaj. Ruch pracowniczy w Polsce jest obecnie słaby. Przyciśnięty do ziemi najpierw przez stan wojenny, potem transformację ustrojową i lata neoliberalnej retoryki rządów i mediów. Jak nigdy potrzebujemy pokazywać innym, że przez uzwiązkowienie, i szerszą walkę o sprawiedliwość społeczną, mogą poprawić swoje życie. Możemy to głównie czynić własnym przykładem. Taką rolę spełniają wszelkiego typu demonstracje – a w tym przypadku manifestacja 1-majowa.
Poniżej przytaczam przykłady świeżych i spektakularnych sukcesów polskiego ruchu pracowniczego, ale – jak to strajki – każdy z nich okupiony jest nieprzespanymi nocami wielu ludzi. Można by ich uniknąć, jeśli ich pracodawcy, świadomi już siły, którą władają pracownicy, przystaliby na ich żądania jeszcze na etapie mediacji.

Sierpień 2021 r. przyniósł nam największy od lat strajk w przedsiębiorstwie prywatnym. Już samo tak liczne przystąpienie do strajku przez załogę, było precedensem w naszym kraju, ale na szczęście nie skończyło się tylko na przystąpieniu do strajku, ale i na jego wygraniu.
Co udało się ugrać w Parocu?
„Ograniczenie umów śmieciowych, 58 umów na czas nieokreślony dla pracowników jeszcze w [tym samym miesiącu] i gwarancje systemowych rozwiązań od 2022 roku. (…) drugą w tym roku waloryzację płac, która obejmie 600 osób z 800 pracowników, a także pakiet waloryzacyjny na lata 2022-2023”
Grzegorz Ilnicki, negocjator związkowy
Wreszcie wzrost dodatku stażowego – jego najwyższy wymiar wyniesie 18 proc. płacy minimalnej, co miesiąc. Dodatek będzie się także automatycznie waloryzować, co roku. Niektórzy pracownicy zyskają na nowym dodatku nawet 600 proc. względem poprzedniego. Wynegocjowaliśmy także pulę 300 000 zł na świadczenia dla pracowników za okres strajku.”

Kolejny przykład. Strajk w Solarisie był z kolei bezprecedensowy, z uwagi na to, że podczas zrzutki społecznej udało się zebrać aż 457 tys. złotych na rekompensaty pracownikom za wynagrodzenia za czas strajku (których zwrotu nie udało im się wynegocjować). Pokazuje to potencjał solidarności, drzemiący w naszym społeczeństwie.
Ale co udało się w końcu ugrać w Solarisie?
Pracodawca wyrówna dotychczasowe niezadowalające Załogi podwyżki do 400 zł brutto, a od 1 lipca [2022] – do 500 zł brutto.
W przyszłym roku każdy pracownik ma natomiast otrzymać podwyżkę o minimum 250 zł brutto, a do tego podwyżkę inflacyjną w wysokości średniorocznego wskaźnika inflacji za 2022 r. plus 0,5 pkt proc.
Wreszcie jednorazową premię finansową za realizację planu produkcji za 2022 r., którą pracodawca wypłaci w styczniu 2023 r.
Jak pokazują sukcesy strajkowe (ale i negocjacyjne) przełomu 2021/22, jako pracownicy/-ice nadal mamy siłę do tego, żeby realizować swoje postulaty. Trzeba tylko (aż) asertywności i solidarności z pracownikami w swoim zakładzie, a szerzej też – z różnych branż. Cytowane przykłady to przykłady strajków, czyli ostatecznej broni w arsenale pracowników/-ic, którego nikt nigdy użyć nie chce, o ile nie jest zmuszony. Jednak, w oparciu o naszą liczebność, możemy wywierać presję na tyle skuteczną, aby strajku nigdy nie potrzebować.
Musimy tylko pamiętać, że warunki pracy to kwestia umowy społecznej, a umowę cechuje akceptacja obu stron – w tym tej naszej, pracowniczej.
I to nie ważne czy na poziomie pojedynczego zakładu pracy, czy na poziomie całego kraju. Błędem też jest rozgraniczanie ludzi tzw. pracy niewykwalifikowanej czy rzemieślniczej od np. tych pracujących w instytucjach kultury, jak nasza, czy przykładowo w korporacjach czy IT. Dbanie o (i dążenie do) dobrych i godnych warunków pracy jest wspólną sprawą wszystkich świadczących pracę, a więc większości społeczeństwa. Tę jedność i solidarność można manifestować na różne sposoby, i najlepiej robić to codzienną sumienną pracą i asertywnością podczas konfliktu o nasze interesy. Spacer 1-ego maja może być natomiast symbolicznym pokazaniem na ulicach Warszawy, tego że jako pracownicy/-ice jestesmy zdolni artykułować własne postulaty.
Zaproszenie na spacer
W tym roku, Nasza centrala związkowa – OPZZ – organizuje spacer ulicami Warszawy, żeby uczcić to ważne święto. Chcesz wziąć udział? Możesz przyjść sam/a, ale jak to z demonstracjami jest, przyjemniej być na nich ze znajomymi. Możesz skrzyknąć się z kolegami i koleżankami, albo zgadać się na forum Związku, żeby wybrać się większą grupą 🙂
Cytując przewodniczącego OPZZ: „1 maja to dzień, w którym od lat spotykaliśmy się na pokojowych manifestacjach, żeby przypomnieć o prawie do godnej pracy, płacy i emerytury. Choć pandemia COVID-19 jest wciąż groźna, to nie uniemożliwia wspólnego świętowania Międzynarodowego Dnia Solidarności Ludzi Pracy. A właśnie ta solidarność jest siłą zdolną do przeciwstawienia się wszystkim trudnościom!
Spotykamy się 1 maja o godz. 11.00 przed siedzibą OPZZ przy ul. Kopernika 36/40, skąd przejdziemy Nowym Światem, przez Plac Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi do pomnika Ignacego Daszyńskiego. Tam spędzimy czas na majowym pikniku. W tym samym czasie delegacja OPZZ przekaże premierowi Morawieckiemu nasze majowe przesłanie.
Pokażmy, że wierzymy w lepszą przyszłość i potrafimy o nią zabiegać. Poczujmy naszą siłę i determinację w walce o POKÓJ, PRACĘ i BEZPIECZEŃSTWO.„

A tutaj znajdziesz pełne zaproszenie napisane przez przewodniczącego Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Andrzeja Radzikowskiego:
Zaproszenie przewodniczącego OPZZ
Niech się święci 1 Maja!
Bibliografia:
[1] „Working Hours of the World Unite? New International Evidence of Worktime, 1870–1913„, The Journal of Economic History, Vol. 64, No. 4 (December 2004).
[2] Lokaut to „przeciwieństwo strajku”. Jest to sytuacja w której właściciel zakładu pracy, przy wsparciu policji bądź innego typu bojówek, uniemożliwia pracownikom wstęp na teren ich zakładu. Lokaut jest strategią zagłodzenia pracowników, aby ugięli się w swoich żądaniach. Na przykładzie lokautów można zauważyć, że siły policyjne rzadko zachowują neutralność w sporach na osi pracownicy-kapitał.
[3] „The Haymarket tragedy„ Paul Avrich, Princeton University Press, 1984
[4] „The Eye That Never Sleeps: A History of the Pinkerton National Detective Agency” Frank Morn, Indiana University Press, 1982
[5] „Death in the Haymarket” James Green, Knopf Doubleday Publishing Group, 2007
[6] https://publish.illinois.edu/ihlc-blog/exhibits/prepare-for-the-stormy-times-before-us-chicagos-haymarket-affair/