Uwaga wstępna:
Poniżej znajdziesz moje subiektywne spojrzenie na Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK), jako system para-emerytalny. Staram się spojrzeć na niego ciut szerzej, w kontekście całego systemu emerytalnego. Żeby grać w otwarte karty, od razu zaznaczę, że w analizie paradygmat solidarności pokoleń nie jest poddawany w żadnym momencie w wątpliwość. Nie ma ona też na celu rozważać jednostkowej opłacalności inwestycji w PPK, ale wyłącznie konsekwencje systemowe partycypacji w tym programie.
Dla pojedynczej osoby, mogącej pozwolić sobie na odpis z pensji – z uwagi na skalę programu oszczędnościowego wspieranego przez aparat państwa, program ten jest oczywiście korzystny.
Olek Jasiak
Jaka jest rola emerytur?
Zgodnie z konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) z 1952, na państwie ciąży odpowiedzialność za wypłacanie emerytur. Te oparte powinny być o kolektywne wpłaty, tak żeby rozproszyć ryzyka wśród populacji. Za kluczowy aspekt emerytur uznano ich wypłacalność do końca życia oraz waloryzację. Taką rolę spełnia system repartycyjny (solidarności pokoleniowej).
Globalne doświadczenia po kryzysie 2008 roku pokazują, że tylko systemy emerytalne finansowane kolektywnie i zarządzane przez państwo są w stanie oprzeć się dość solidnie załamaniom rynkowym, podczas gdy te oparte o zindywidualizowane emerytury inwestowane na giełdzie, doznają drastycznych strat.
Systemy emerytur kapitałowych (opartych o indywidualne inwestycje kapitałowe) obarczone są ryzykiem utraty oszczędności życia w momencie gdy dojdzie do załamania rynku. To z definicji przekreśla je jako ‘zabezpieczenie emerytalne’. ILO, analizując szereg implementacji emerytur kapitałowych (w tym polskie OFE), zwróciła uwagę na fundamentalny brak uwzględnienia, kluczowych dla zabezpieczeń socjalnych (takich jak emerytura), wartości solidarności, rozproszenia ryzyka i kolektywnego finansowania, jak również brak transparentności i demokratycznej kontroli inwestycji przez osoby je finansujące.
Solidarnościowy system zdefiniowanego świadczenia jest najsprawiedliwszy, transparentny i naj mniej kosztowny. PPK jest kolejnym krokiem w stronę systemu kapitałowego, który nie jest w stanie zapewnić bezpiecznych i akceptowalnych społecznie emerytur.

Co dolega emeryturze z ZUS-u?
Często podnoszonym argumentem jest to, że stopa zastąpienia, czyli stosunek wysokości emerytury do ostatniego wynagrodzenia w przyszłości będzie ciągle maleć. Jest to związane z demografią starzejącego się społeczeństwa i niechęcią do przyjmowania imigrantów. Nie da się zaprzeczyć. Jednak warto zastanowić się skąd taka niska stopa zastąpienia wynika.
Jest tak, bo przy okazji neoliberalnej reformy z 1999 zredukowano emerytury o ponad połowę. Porzucono wtedy system zdefiniowanego świadczenia* na rzecz systemu zdefiniowanej składki.
* „Zdefiniowane świadczenie” – wiemy ile dostaniemy. „Zdefiniowana składka” – wiemy ile mamy regularnie płacić, nie wiemy ile finalnie dostaniemy.
Porzucono tym samym socjalna funkcję systemu emerytalnego (która zapewniała pewną bazę świadczenia), zastępując ją schematem ‘ile sobie zapracujesz, tyle będziesz mieć’. Więc od tamtej pory w wymiernie gorszej sytuacji są osoby o mniejszych dochodach, kobiety i osoby z lukami w zatrudnieniu.
Obecnie Komisja Europejska przewiduję stopę zastąpienia w 2060 roku na poziomie tylko 22%. Przed reformą z 1999 wynosiła ona 70%. Taki spadek też nie jest uniwersalny, bo w państwa UE, gdzie nie wprowadzono tak radykalnej prywatyzacji, przewiduje się, że stopa utrzyma się na poziomie 55-60%.

A więc, najpierw celowo drastycznie obniżono publiczne emerytury, żeby później podawać je jako uzasadnienie dla najpierw OFE, a teraz PPK.
Jak pokażę dalej w tekście, inwestowanie na rynku finansowym w żaden sposób nie chroni jednak emerytur przed tendencjami demograficznymi.
Ogólnie rzecz biorąc, spośród 30 państw eksperymentujących pomiędzy 1981 i 2018 z prywatyzacją emerytur, 18 wycofało się z tego ruchu. W Polsce, bezpośrednią przesłanką do ograniczenia OFE było skumulowanie się długu publicznego narastającego bezpośrednio przez OFE. Dług ten wynikał z konieczności refundowania ZUS-owi ubytku składek emerytalnych, które skierowano do OFE, zamiast na wypłatę bieżących emerytur. W 2010 roku roczny koszt utrzymania OFE dla budżetu państwa wynosił 40 mld zł. A w 2013 roku dług wywołany przez OFE narósł do kwoty 330 mld zł, co stanowiło połowę przyrostu zadłużenia państwa od 1999 roku.
Narracja „wieszania psów” na ZUS-ie jest wprost wyliczona na to, żeby wypchnąć wszystkich ludzi na rynek kapitałowy, bo nie będą sobie uświadamiać, że bezpieczeństwo zapewnia im tylko solidarnościowy system emerytalny. Problem pogłębiło też niedostateczne wytłumaczenie społeczeństwu w odpowiednim momencie konieczności zaorania OFE, które to OFE, od samego jego stworzenia było grabieżą finansów publicznych na rzecz sektora finansowego.
Zgodnie z narracją neoliberalnych optymistów systemów takich jak PPK, system ten ma chronić nas przed słabościami ZUS-u i państwa. Ale środki z PPK i tak zostaną użyte do wykupienia obligacji, tego samego, państwa. Ba, wraz ze starzeniem się społeczeństwa, będzie to coraz większy udział inwestycji PPK. I czym w tym momencie różni się brak zaufania do ZUS-u od braku zaufania do obligacji skarbowych wykupywanych przez PPK? Nie klei to się totalnie – zwłaszcza, że TFI* dodatkowo pobiorą od tych transakcji opłatę za pośrednictwo…
Dodatkowo – duża część obligacji, które TFI będą wykupywać, nawet by nie powstała, gdyby nie potrzeby pożyczkowe państwa spowodowane zachętami finansowymi** dopłacanymi do PPK. Absurd. Zwłaszcza, że im gorsza sytuacja finansowa państwa (wyższe odsetki z obligacji), tym lepszymi wynikami dla przyszłego emeryta/tki będą się TFI chwalić. A im więcej obligacji, tym więcej odsetek państwo będzie musiało wypłacać, co będzie dla niego dodatkowym ciężarem. A przecież złą kondycję państwa odczujemy i tak wszyscy i wszystkie…
* Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych – instytucje finansowe takie jak, obsługujące CNK, PZU
** Chodzi tu o dopłaty: powitalną oraz coroczne.
Czy PPK to emerytura?
Programowi PPK bliżej do programu oszczędnościowego niż do faktycznej emerytury. Ciężko mówić o zabezpieczeniu emerytalnym, w realiach gdy domyślna wypłata uzbieranych środków kończy się w 120m-cy po ukończeniu 60 lat. A więc źródełko wysycha w wieku 70 lat, w momencie kiedy koszty utrzymania się w zdrowiu prawdopodobnie zaczną się dopiero piętrzyć.
Brak waloryzacji dodatkowo oznacza stopniowy spadek wartości nabywczej przelewów z naszego PPK.
Osobną kwestią jest to, że nie mamy żadnej gwarancji wypłaty. Instytucja finansowa nie jest w żaden sposób zobowiązana do wypłacenia nam świadczenia po tych kilkudziesięciu latach odkładania składek. Takie są zasady nieuregulowanej gry na giełdzie. Można wygrać – ale czy na szczęściu powinno opierać się zabezpieczenie bytu w okresie starości?
Wypłaty do końca życia, uzupełniane o waloryzację, możliwe są tylko z ZUS-u.
Na PPK zarobię, a do moich oszczędności dołoży się, i CNK, i państwo…
Po pierwsze, musimy pamiętać, że odkładając składki, bezpośrednio zmniejszy nam się pensja. Nie każdą osobę na to stać. W systemie zostają głównie zamożniejsze osoby (osoby o niskich dochodach nie mogą sobie pozwolić na potrącanie części pensji na poczet długoterminowego oszczędzania), zatem „zachęty” wypłacane przez państwo z Funduszu Pracy realizują dobrze sprawdzoną zasadę „kapitalizm dla biednych, socjalizm dla bogatych”.
Problem polega też na tym, że musząc dokładać się do naszych składek, CNK prawdopodobnie zamrozi podwyżki na jeszcze dłużej niż to ma miejsce teraz. W końcu skądś ten dodatkowy koszt trzeba pokryć. Dla pracodawcy (zobaczymy jak to będzie u nas), obowiązek odprowadzania składek na PPK średnio ma powodować podniesienie funduszu płac o 1,5%. Te pieniądze nie pojawią się znikąd, tylko z naszych kieszeni.
PPK reklamuje się jako system prywatny, podczas gdy istotna jego część, w tym „zachęty”, będzie pochodzić z Funduszu Pracy i innych środków publicznych (tak jak np. wpłaty naszego pracodawcy – CNK), kosztem realizacji ich normalnych celów. Dodatkowo, wszelkie „zachęty” do korzystania z PPK to gigantyczny transfer z środków publicznych do prywatnych instytucji finansowych. Konieczność finansowania tych zachęt zwiększy też potrzeby pożyczkowe państwa – może nie w tej skali co OFE, ale jednak wpływając na wzrost zadłużenia publicznego.

Kto na PPK zarobi najwięcej?
Elity finansowe.
Tutaj warto w myślach przeprowadzić sobie krótką symulację opierającą się na prawie popytu i podaży. Bo to na nim opiera się wartość rynkowa akcji i obligacji. Najpierw, duża ilość pieniędzy ze składek wywinduje ceny akcji. Jeśli w przyszłości faktycznie będzie mniej pracujących niż teraz, to znaczy, że na rynek będzie płynąć mniej składek PPK. To ograniczy popyt. Jeśli w tym samym momencie więcej osób będzie przechodzić na emeryturę, to fundusze będą sprzedawać papiery wartościowe, żeby zapewnić emerytom świadczenia – wzrośnie podaż papierów. W konsekwencji drastycznie zmaleje wartość rynkową środków zgromadzonych na naszą emeryturę.
Ten systemowy mechanizm pokazuje, że emerytura z rynku kapitałowego jest czymś aż absurdalnym w swoim założeniu.
Pokazuje też brak interesu przeciętnego uczestnika/czki emerytury kapitałowej. A jeśli przeciętny uczestnik nie ma w tym interesu, to interes w propagowaniu i wdrażaniu tego typu systemów musi mieć kto inny. Czyli instytucje finansowe i elity ekonomiczne/polityczne z nimi, w ten bądź inny sposób, związane. Jest to związane z tym, że przez dekady będą one obracać wielkimi środkami, pobierać od tego opłaty za zarządzanie, na dodatek nie dając żadnych gwarancji zwrotu.
Funkcjonując w normalnych warunkach rynkowych, instytucje finansowe ponoszą wysokie koszty akwizycji (pozyskania klientów/ek). W momencie instalacji przez rząd kapitałowego filaru systemu emerytalnego (PPK/PPE/OFE/IKE/IKZE), automatycznie kieruje się w ramiona tychże instytucji rzesze pracowników/ic. Duża ilość tak pozyskanych składkowiczów/ek z kolei zapewnia dużą skalę inwestycji, co dalej ogranicza koszty zarządzania tych instytucji. Świetny deal, nieprawdaż?
Tak jak OFE ustanowiono w Polsce pod dyktando neoliberalnych instytucji – Banku Światowego i MFW, tak podobna natura PPK pokazuje w czyim interesie leży jego wdrożenie.
To, że takie rozwiązania są akceptowane, pokazuje z kolei słabość mobilizacji demokratycznej, oraz to czyje interesy realizują media w naszym kraju.

W co będą inwestowane pieniądze z PPK?
Zero gwarancji. Nie ma żadnego mechanizmu kontroli celowości inwestycji (czyli czy jest ona korzystna z Twojego, przyszłego emeryta/tki, punktu widzenia – jeśli fundusz zainwestuje w spółkę, która upadnie, to te środki już nie wrócą), etyczności (czy nie finansuje paliw kopalnych, handlu bronią, testów na zwierzętach, praktyk para-niewolniczych, itp.). Nie ma możliwości kontroli, ani z pozycji państwa, ani z pozycji pracowników/ic. Kontrola udziałowców/czyń ze strony pracowniczej mogłaby np. stymulować inwestycje w lokalne otoczenie – ale nie ma możliwości takiej kontroli…
To kolejna różnica względem ZUS-u, który – może poprzez długi łańcuszek – ale podlega demokratycznej kontroli. PPK w żaden sposób.
Nasze zdanie najwyraźniej się nie liczy.
Ludzie wybierają rozwiązania domyślne, takie do którego nie trzeba podjąć akcji. Skala dotychczasowych wystąpień z PPK (na razie tylko 24% uczestnictwa, wobec 75% zakładanego przez rząd) pokazuje więc bezprecedensową determinacje ludzi. Ale sam koncept automatycznego zapisu jest mocno nie fair ze strony rządzących. Totalnie uprzedmiatawia on pracowników/ice, z przekonaniem, że rząd „wie lepiej”. Nieszczęsną kontynuacją tego trybu myślenia jest cykliczne automatyczne dopisywanie osoby z powrotem do PPK co 4 lata – jakby raz podjęta przez nas decyzja nie była nic ważna…
Na zakończenie…
Śmieszne jest, że pani z PZU pokazała na swojej prezentacji, zachęcającej do udziału w PPK, grafikę odnoszącą się do „wczasów pod palmami” – niby ponad 20 lat minęło, a my mamy się nabierać na te same numery…
Jeśli po przeczytaniu tego materiału czujesz niedosyt, to na pewno polecam wysłuchanie zapisów dwóch spotkań zorganizowanych przez związek zawodowy Inicjatywa Pracownicza:
- PPK z perspektywy pracowniczej: https://fb.watch/40K7p6u99R/
- Polski system emerytalny: https://fb.watch/40KbaLFBIf/
Jeśli miałbym polecić jakiś tekst ekspercki, to najbardziej byłby to tekst prof. Leokadii Oręziak „PPK – droga donikąd”.
Zauważ też, że nie rozpatrywałem tutaj PPK pod kątem jednostkowych korzyści z uczestniczenia w nich. Bardziej skupiałem się na ukrytych kosztach tych zysków, które poniesiemy wszyscy jako społeczeństwo. Jeśli interesują Cię te pierwsze, to mogę odesłać do artykułu dr Janiny Petelczyc „PPK to nie są drugie OFE, ale na emerytury pod palmami nie liczcie”.
Poniżej przytaczam listę artykułów, na których oparłem swój tekst:
- Prywatyzacja emerytur kończy się katastrofą
- PPK? Wielka iluzja emerytalna. Jak OFE. Ogromne koszty, brak jakichkolwiek gwarancji dla oszczędzających
- PPK – droga donikąd
- Rząd chce sprzedać nasze emerytury banksterom. Mało kto rozumie, jakie to zagrożenie
- PPK to nie są drugie OFE, ale na emerytury pod palmami nie liczcie
- PPK? To niezły pomysł na oszczędzanie, ale słaby na emeryturę
- Pracownicze Plany Kapitałowe: program dla banków, nie dla emerytów
- 5 wad i 5 zalet nowego programu oszczędzania na emeryturę
- Social protection for older persons: Policy trends and statistics 2017-19 (strony 31-37)
- Ustawa z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (art. 108 precyzuje na co idą środki z Funduszu Pracy). Skrótowo jest to określone tutaj. Głównie chodzi o wsparcie i aktywizację osób dotkniętych bezrobociem.
<Tekst oryginalnie rozdystrybuowany w gronie ZZ w CNK w dniu 5.03.21>